Impresje rysunkowe

Autorytet
Kiedy zaczęło się oblężenie postanowiłem
pozostać cywilem Uciekałam nawet przed swoimi
Chcieli ukarać za zdradę I przed tymi
których nie mogłem zdradzić gdyż nie znałem nawet ich imion
Pragnąłem wyboru w świecie gdzie mundur
urasta do autorytetu
Autorytet i pomniki to wyznacznik w mieście
gdzie opowiadanie o słabościach jest przyznaniem się do błędów
Sierżanci obu armii ścigają dezerterów
W ich oczach błyszczą generalskie szarże
Gdy powróciłem w oczach generałów pozostał ślad
​zadziorności sierżantów
Przerzucają kartoteki szarych komórek Sprawdzając czy gdzieś
nie zapisał się list gończy z moją twarzą
Nie chwalę się imieniem uciekiniera
wątpiąc czy nawet po latach będą zrozumiany
Różnimy się przecież Twierdzą że istnieje jeden świat
Tak jak mrówek tak wiele jest światów
Biblioteka
Celuje w środek bólu
Nie piszę o kwiatach zwierzętach obłokach
dla wszystkich są tak samo piękne
Po co wlewać słowa do koryta
wpadają do morza tak jakby ich nie było
Jeżeli nie ma buntu nie będzie nawrócenia
Poezja zwiędnie we flakonie książki
Kiedy bunt nie kaleczy sumienia niech biblioteki
spłoną jak sierpniowy las
Miasteczko
Kilka starych kamieniczek Ratusz perełka
z którym flirtują flesze turystów
Na ścianie tablica z nazwiskami
Poniżej wieniec z czerwonych róż
Nad schodami transparent zapraszający
na wystawę pamiątek po jeńcach wojennych
W ulicznej galerii zdjęć stare rozwalające się
dworki synagoga rzeźnia miejska młyn
Wszystko co powinno było ocaleć a rozpadło się
Więcej radości daje fotografowanie ruin
niż odbudowa
​Tylko historia tutaj zmartwychwstaje
nie pozwala o sobie zapomnieć
jest bezpieczna bo zdążyła umrzeć
Jest jak rak Kiedyś zje miasto
od środka A co z poetami Pokażcie poetów
a powiemy wam kim jesteście Tłumaczą że zapodziali
się gdzieś w zbiorowej samotności Tam piszą
wymachując rękoma Przeklinają nie da się ich zrozumieć
i uspokoić fotografiach
Lekcja
otworzył się grób
wyszła z niego historia
piękna
jakby z marzeń sennych
długie włosy krągłe piersi
nogi z tym rozbrajającym prześwitem
przez których chciałoby się przejść
na drugą stronę
a potem wrócić
ale nie ma łatwych powrotów
zazwyczaj są jak
kasownik w tramwaju
skasowane zaliczone
lepiej nie powtarzać
nie da się niczego naprawić
najwyżej powtórzyć błędy
i spieprzyć kolejny raz
​wiarę w człowieka
chociaż lekcje wychowania obywatelskiego
jak religii
dla wszystkich
obowiązkowe
Sojusznicy
Targuję się o prawdę o każdy wiersz
o racje której może nie mam
czynię wszystko tak żeby ją mieć
Zbieram sojuszników z nimi łatwiej
oszukać dobro w zło
Grant
W mieście umarłych poetów artyści bywają sierotami przypomną sobie o nich
kiedy zabraknie nazwy ulicy albo biblioteki
Pilnując nastroju miasta bogatą się
Zakładają fundację Uśmiechają do burmistrza
który powinien potrafić oddzielać ziarno od kąkoli
Poeci trwają w okopach Ważne żeby nie dać się skusić gdy co roku kalendarz z
ratuszem na okładce
Supeł
Jeżeli wiesz to chce by był prosty bez metafor i zadziorów
Otwiera się serce i chce to co najlepsze zmienić w kwiatki albo motyla
Był cały metaforą Prostą historia
Poznaje się dwoje ludzi Zakochuje Potem
częściej rozstają niż do siebie powracają
Ale niech wierzą że wszystko co się rozwiąże
można związać i niech opowiadając
swoje porażki przyznają że gdyby nie te pomyłki nie wiedzieliby co to miłość
Przed Fontanna w parku
Przyglądam się twarzom spacerujących i tych co siedzą na ławkach
A niech tam sobie knują ornitolodzy i fotografowie zburzonych zabytków
​Moja prawda ma tyle samo lat co ja
Zawsze jestem gotowy zacząć rozmowę o naprawie świata
ale nie o budowaniu mauzoleum